A reminiscence of Århus

(download)

Aarhus is the second-largest city and the principal port of Denmark as well as the oldest big city in Scandinavia. It is a centre for education on the peninsula of Jutland. The relatively large influx of young people and students creates a natural base for cultural activities.

After the Danish spelling reform of 1948 Aarhus changed name to Århus. In 2010, a majority of the city council voted for a name change from Århus back to Aarhus, and the renaming came into effect on January 1, 2011 [already after the photos had been taken]. 59.8% of the city's inhabitants still prefer the Å spelling.

After Wikipedia: http://en.wikipedia.org/wiki/Aarhus. But, to be frank, I prefer Copenhagen.

2012-01-01 (in Polish)

1
Kwadrans po północy usłyszałem pukanie. Za progiem stała ona - krągła i zielona. "Uff, zdążyłam. Ledwie znalazłam miejsce w teelce.". Rozglądnęła się badawczo. "Piąteeeczka!" - wykrzyknęła, popuszczając z zaworka wysokoprocentowe powietrze. Przez chwilę się zastanawiała, ale potem odepchnęła mnie i ruszyła w stronę balkonu. "Patrz, pałac..." - rozmarzyła się. "Piękny, co? Piąteczkaaa!". "Czym ty właściwie jesteś?" - spytałem. "Jestem... szczęściem nowego roku... Ekhm, tak.". Posmutniała i sapnęła, jej jak dotąd gładka powierzchnia nieco się pomarszczyła, a język zaczął plątać: "Ej, psyjacjelu, dopompowałbyś, co?". Dostrzegłszy zawahanie, dodała: "Wy byście chcjeli mieć scęście psez cały rok, ale jak tseba pomóc, to wielkie sdziwienie!".

Nie tu i nie teraz - Michael Fried (in Polish)

Michaela Frieda spojrzenie na sztuki plastyczne i fotografię.

Michael Fried, wybitny amerykański krytyk sztuki i wykładowca na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w Baltimore, podczas krakowskiego Conrad Festival podzielił się z publicznością zgromadzoną w Muzeum Sztuki Współczesnej „MOCAK” swoimi rozważaniami na temat - jak je określa - „teatralności” i „zaabsorbowania” w sztukach plastycznych i fotografii. „Teatralność” odnajduje w nurcie minimalizmu, a „zaabsorbowanie” w malarstwie osiemnastowiecznym, potem impresjonistycznym, a współcześnie w pracach niektórych fotografów.

(download)
1. "Chłopiec ustawiający domek z kart" - Jean Chardin, 2. "Mężczyzna naprawiający odwilżacz" - fotografia autora

Nauczyciel Frieda, Clement Greenberg, w znanym eseju pt. „Awangarda i kicz” (1939) udowadniał, że sztuka awangardowa i wysoki modernizm przeciwstawiają się „kiczowi”, jak nazywał prymitywizację kultury w czasach konsumpcjonizmu. Dzieła epoki wysokiego modernizmu cechują się prostotą i oszczędnością, wciąż jednak możemy powiedzieć, że istnieje określona ich wymowa, właściwa interpretacja. Następujący później minimalizm jest już jednak całkowicie subiektywny - nie ma jednej, poprawnej interpretacji dzieła, nie ma określonego klucza, dzieła nie można „zrozumieć”, można mieć co najwyżej związane z nim wrażenia.

Minimalizm - powie Fried - dostarcza jedynie efektownych, płytkich doświadczeń („teatralność”), nie oferując widzowi właściwego przeżycia estetycznego, a ponieważ jest wyzuty z treści, nie inspiruje do poszukiwania i pozostawia widza w jego zwykłym, nie-transcendentalnym, świecie. Sztuka powinna natomiast zabierać nas, wręcz „wciągać”, w niedostępne na codzień obszary.

„Teatralność” przeciwstawia Fried „zaabsorbowaniu”, które ma szansę istnieć dopóty, dopóki widz nie uzmysławia sobie aktu obserwacji, nie zastanawia się nad tym, że jest widzem. Jakie okoliczności temu sprzyjają? Postacie uwiecznione na obrazach bądź fotografiach same muszą sprawiać wrażenie takiego zaabsorbowania jakimś wydarzeniem czy czynnością, byśmy nie podejrzewali ich nawet o to, że mogłyby być świadome naszej obecności. Ślady takich zabiegów odszukał Fried w malarstwie XVIII wieku, a potem w impresjonizmie.

Na obrazie „Chłopiec ustawiający domek z kart” Chardina widzimy osobę całkowicie pochłoniętą wykonywaną czynnością, nieświadomą otoczenia, a przez to i bycia postrzeganą. Podobnie – mówi Fried – w sztukach Diderota aktorzy starają się grać tak, by publiczność miała wrażenie, że podgląda zajęte sobą postacie (czyż nie przywodzi to na myśl programów „reality show”?).

Kolejne przykłady opisywanego przez siebie zjawiska znajduje badacz w „Przysiędze Horacjuszy” Davide’a, „Barze w Folies-Bergère” Maneta (kelnerka patrzy na nas, czy kogoś stojącego obok?) czy „Tratwie Meduzy” Géricault (daleko, daleko w tle znajduje się ledwie widoczny, malutki stateczek, który skupia całą uwagę wycieńczonych rozbitków, pozwalając nam pozostać w cieniu).

Renesans tego podejścia obserwuje Fried we współczesnej fotografii („Why Photography Matters as Art as Never Before”, 2008), wskazując na twórców realizujących zdjęcia wielkoformatowe. Szczególnie skupia się na pracach kanadyjskiego fotografa, Jeffa Walla. „Morning cleaning” przedstawia mężczyznę myjącego szyby w przestronnym pokoju oświetlonym wschodzącym słońcem. Zdjęcie sprawia wrażenie spontanicznego, choć w rzeczywistości zostało - jak większość dzieł artysty - starannie zaplanowane. Wall, by w sposób doskonały zarejestrować ów obraz, potrzebował kilku dni – sprzątacz musiał więc uczestniczyć w pracy fotografa.

Na fotografii „Men waiting” widzimy mężczyzn oczekujących na otwarcie biura pośrednictwa pracy. Wyglądają zupełnie zwyczajnie, a jednak zostali opłaceni i rozstawieni w wybranych przez artystę miejscach. Prace Walla nie są „szczere”, mają jedynie wyglądać na tyle wiarygodnie, by zawładnąć naszą uwagą.

Widać to jeszcze wyraźniej na zdjęciu „Boy falling from a tree” („Chłopiec spadający z drzewa”), które jest skrzyżowaniem fotografii „snapshotowej”, migawkowej i pracowicie zbudowanego obrazu wielkoformatowego (Wall konstruuje scenę z wielu osobnych kadrów).

Prace Thomasa Strutha z Muzeum Pergamońskiego przypominają zwykłe zdjęcia zwiedzających. Gdy się im jednak lepiej przyjrzymy, dostrzeżemy, że mało kto na tych fotografiach podziwia zgromadzone w muzeum dzieła - większość ludzi zajęta jest rozmową. Nic dziwnego, ponieważ wszyscy oni są znajomymi autora, wynajętymi do stworzenia odpowiednio zbalansowanej kompozycji.

Przykłady te ilustrują przekonanie Michaela Frieda, że w fotografii ważne jest nie tyle odzwierciedlanie rzeczywistości, co zapanowanie nad świadomością widza. Może powinniśmy zagrać w tę grę? W końcu to ona pozwala nam doświadczać niecodziennego, być nie tu i nie teraz.

Tekst ukazał się w grudniowym numerze pisma "PDF".

Finał Szlachetnej Paczki (in Polish)

(download)

10 grudnia, na prośbę przedstawiciela Stowarzyszenia Wiosna, obfotografowywałem jeden z magazynów Szlachetnej Paczki, a potem przekazanie paczek dwóm rodzinom.

Magazyn na Białołęce był świetnie zorganizowany - wolontariusze w odpowiednich koszulkach, celebryci udzielający wywiadów TVP, a znajdujące się w tle stoły aż uginały się od potraw (zamówiono catering).

Podczas doręczania paczek dwóm warszawskim rodzinom mogłem być świadkiem niezwykłej ofiarności darczyńców. W transporcie uczestniczyli świetni ludzie - uczniowie X LO im. Królowej Jadwigi.

 

Warsaw's Old (?) Town

(download)

After World War II, the Old Town was meticulously rebuilt. As many of the original bricks were reused as possible. [...] Bernardo Bellotto's 18th-century vedute, as well as pre-World-War II architecture students' drawings, were used as essential sources in the reconstruction effort. -- Wikipedia

A few snapshots recorded with an analogue Sonia Minolta in the new Old Town.